Cytuj:
W lipcu kupiłem psiaka, małego Shihtzu bez rodowodu, taka maskotka do domu, żeby kobieta miała zajęcie. Zaczął zwracać i myśleliśmy że jakaś nietolerancja pokarmowa, np. na drób. Niestety po badaniach krwi i USG okazało się, że nerki są w agonalnym stanie i ma tylko teoretyczne szanse by przeżyć. Aktualnie czekam na przesyłkę z lekiem z Niemiec, który jest ostatnią nadzieją dla szczeniaczka. Na weterynarza wydałem już tyle co za niego zapłaciłem. I powiedział że ewidentne wada wrodzona, bo nie ma możliwości żeby w tak krótkim czasie do takiego stanu doprowadzić narządy. W domu płacz, co wcale mnie nie dziwi, bo sam już się do niego przyzwyczaiłem i aż człowieka ściska na samą myśl. Nie mam żadnej żadnej umowy itp. i zastanawiam się czy jest sens jakichkolwiek roszczeń, bo za 800 zł babsko sprzedało mi chorego psa. Ok rozumiem, mogła nie wiedzieć ale chyba powinna przed oddaniem porobić mu kompleksowe badania?
Wysłane z iPhone za pomocą Tapatalk
Ja identycznie, z tym że w grudniu w tamtym roku kupiłem mojej podrabianego shihtzu bez rodowodu tyle, że za 600 zł. Okazało się, że jest to shihtzu APSO, jest trochę taka jamnikowata, tzn długa, ma kościstą budowę. Po pól roku dostała cieczki to cieczkę miała przez 3 miesiące, weterynarz powiedział, że trzeba zrobić zabieg i szanse dla psiaka są małe, tydzień później cieczka jej ustała i problem zniknął ale i tak trzeba wysterylizować, do tego krzywy zgryz, zęby trzeba operować i znowu 250 zł. Mimo wszystko współczuję bo do psa się można bardziej jak do kobiety przywiązać

Wnioski wyciągnąłem takie( bo to już mój 6 pies w moim życiu, teraz mam dwa), że nigdy nie kupuje psa na takiej zasadzie jak teraz. Albo biorę ze schroniska, jak wcześniej albo kupuje z rodowodem.