Co te baby mają w głowach.
Pije wódkę. Wypiła swoje, pojechaliśmy na plażę potańczyć i popatrzeć na fajerwerki i lasery, a kiedy nadszedł kryzys, mówi, że ona nie może pić wódki (ze względów zdrowotnych).
Przyszła następna (moja poprzednia) i zaczęła spraszać jakichś frajerów. Gościu jak wszedł, to nie zdążył do pokoju dojść. Poza tym dowiedziałem się, że dla niej sukcesami życiowymi było na przykład to, że ja w knajpie potrafiłem kupić całą butelkę łychy. No kufa łał.
Poza tym, zrobiliśmy show na mieście, bo z kolegą i kobietami chodziliśmy w kaskach BHP.

Śpiewaliśmy motyw z "Czterech Pancernych" i tym podobne hity.

Jedni się patrzyli i śmiali, a inni nawet przybijali pionę i gratulowali pomysłu.
A tymczasem, dobranoc.
Trudne sprawy./
