Mój koleżka jakiś czas temu wybił w przypływie wkurvienia kolesiowi szybę...
Jechał osobówką, koleś na rondzie zajechał mu drogę i wymusił, mój kolega go strąbił, a typ jeszcze na środku drogi się zatrzymał i wyskoczył z auta. Jako, że kolega raczej do potulnych nie należy od razu wysiadł z myślą pacyfikowania, alee przeciwnik taki kozak, że się od razu schował i zamknął u siebie i przez szybę ubliżał.
No i ziomeczek się [wycenzurowano] i wybił mu szybę boczną...
Policja te sprawy, dobrowolnie poddał się karze, 300 zł do zapłaty raptem.
