Parę słów ode mnie. Bez konkretnego adresu do osoby tylko ogólnie. Prawda jest taka, że się niektórym w dupach poprzewracało. Księciunia co by chcieli jeździć nowoo Kanio minimum 500KM wzwyż, wozić może z 5 ton na dupie, mieć odbajerowane auto, niczego się nie tykać a w razie problemu na serwis jechać kawkę spić, zdjęcie zrobić, fanpyjdża założyć, czekać na oklaski tłumu i min 7k na miesiąc bo przecież 6k to już nędza i się nie da wyżyć. Ale od SIEBIE to już żadnego wkładu nie chcą dać. Tylko odpalić kluczyk przejechać w linii prostej 700km na dzień co by się nie zmęczyć, pauzy tylko 11h, bez nocnej jazdy bo to przecież nieludzkie jechać nocą! Załadunki rozładunki tyłem, i oczywiście pasów nie zapinać! A potem taka PICZA wyjedzie na drogę i nie wie gdzie wschód, gdzie zachód i o byle g**** się pyta.
Może patrzę na ta robotę innymi kategoriami, ale uważam, że jeśli warunki w których chciałbym pracować są odpowiednie oraz dostaję za nią dobre wynagrodzenie to i ja czuję się w obowiązku pokazać ze swojej strony zaangażowanie. A nie tylko przyjść żądać wszystkiego ale od siebie dać niewiele i to po najniższej linii oporu.
9zł a gdzie za dzień urlopu dostaniesz 350zł? Dlaczego "lewe" pieniądze? Umawiacie się dzień wcześniej spisujecie umowę na zlecenie i jedziesz na legalu. (Jarzynka mnie uprzedził)
PS. Wilku tego samego dnia zgłosiłem sprawę a w piątek był rzeczoznawca. Spokojny gościu, cierpliwy wszelakie uszkodzenia na zdjęciu i wypisane w protokole. Uznał, że na 100% będzie szkoda całkowita a pojazd zostanie na miejscu dla nas. Zatem jeśli wycenią dobrze to i to co zostało z klamota się sprzeda i w sumie całkiem rozsądne pieniądze zostaną. No chyba, że siostra będzie chciała się bawić w rzeźbienie, chociaż nie wiem czy gra warta świeczki. Lepiej coś młodszego wziąć moim zdaniem.