Ja tam już nikogo nie zabieram. 2 razy sie naciąłem i na tym koniec.
Raz krzyczą na radiu, kierowca do zabrania, stoi tu i tam. Zatrzymałem sie, wyglądał normalnie na pierwszy rzut oka. Zdziwiłem sie, bo gość kilka sekund celował w klamke przy Volvie... Je*ało wódą jak nic, wysadziłem go, ale bez wyzwisk sie nie obyło, jak chciał na łóżko sie położyć, bo spać mu sie chce.

Drugi raz znowu jakiś mnie woła czy jade w strone Bydgoszczy, w okolicach Świecia to było. Mówie, że tak. Miał od siebie wysadzić kierowce, jakiegoś znajomego. Zatrzymałem sie, idzie facet do mnie otwiera prawe drzwi i ni z dupy ni z pierduchy, bez żadnego przywitania:
-Do Torunia jedziesz?
-Do Torunia? Przecież krzyczeliście, że do Bydgoszczy chcrsz jechać, twój kumpel pojechał na Toruń...
-H*j z wami wszystkimi KU*WA!
Je*nął drzwiami, aż szampon wyleciał z boku i poszedł. Do tej pory zastanawiam sie o co mu chodziło...
