Pojechałem dzisiaj po siostrę do pracy. W drodze powrotnej zajechaliśmy do Dino bo siostra coś chciała kupić. Ja siedziałem w samochodzie i czekałem. Z lewej strony stały przodem do mnie dwie Laguny. Oba identyczne modele różnica tylko w kolorze. Ten z lewej srebrny ten z prawej lekki fiolet. Wychodzi blondynka ze sklepu, podchodzi do srebrnej Laguny, pakuje na tylną kanapę zakupy i wsiada z przodu na miejscu pasażera. Po 3 minutach ze sklepu wychodzi gościu przygląda się i leci do auta. Otwiera drzwi od pasażera i do baby: "Co pani robi w moim aucie?!" "W jakim Pana aucie przecież to moje auto. Ja z mężem przyjechałam." Koleś jej tłumaczy, że to jego auto a ta w zaparte, że nie. Po kilku minutach z daleka idzie gościu (jak się okazało mąż blondynki) i się śmieje. Podchodzi do fioletowej Laguny otwiera ją i ze śmiechem do kobiety: "stara a co ty obcym facetom do samochodów włazisz?!" Kobicie burak na twarzy wyszedł, zabrała zakupy i poszła do swojego prawdziwego samochodu.
Kobitka raz, że nie rozróżniła koloru samochodu ale co najlepsze to ta srebrna Laguna była ciągle otwarta od momentu jak koleś poszedł do sklepu i nie zdziwił ją fakt, że przecież nie ma kluczy do auta a męża nie ma w samochodzie...
