wagaciezka.com - Forum transportu drogowego
https://wagaciezka.com/

Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.
https://wagaciezka.com/viewtopic.php?t=26847
Strona 1 z 1

Autor:  CZOŁGI [ 02 sie 2010, 16:42 ]
Tytuł:  Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

Staliśmy akurat na trawniku oparci o zwłoki Escorta Długiego, kiedy spedytor oznajmił mu przez telefon, że jutro ma jechać do Gdyni, a potem do Giżycka. Jako, że połączenie to jakże niecodzienne, jasnym jawiło się, że dołączę do ekipy i ja.

Jak postanowiliśmy, tak zrobiliśmy. Jakoś około 4 ekipa (czyli ja, Długi i Volvo FH12 380 z 2001 roku) opuściła na parkingu moją ukochaną ścierre, aby następnie opuścić jakże malownicze, naznaczone przepychem i polbrukiem Warlubie. Kierunek trójmiasto, czyli ogień na tłoki, na południe. Dojechaliśmy do Marzów, gdzie wtoczyliśmy nasze fele na autobahn. Naczepa pełna była wszelkiego rodzaju wyrobów mleko-pochodnych, specjalistycznie określanym "nabiałem" (głównie to smalec). Wszystkiego po trochu - tak pozwoli sobie określić to narrator. Po kilkunastu minutach Volvo osiągnęło prędkość maksymalną nieznacznie przekraczającą 90km/h, wystarczającą jednak do wyprzedzania wszelkiego rodzaju Dafów i samochodów osobowych marki VW Golf drugiej generacji. Radio marki elta próbowało łapać falę, moje toczyliśmy fele, rozmawialiśmy o pogodzie - ot idylla.

Do trójmiasta dojechaliśmy jeszcze przed porannymi korkami, niestety zapomniałem już którą wówczas godzinę wskazywał zegarek. Celem naszej podróży była filia Jagra, skąd towar rozwożony jest do trójmiejskich sklepów. I tutaj zaczęły się jaja...
Plac niekoniecznie słusznych rozmiarów, ponadto ograniczonych Manem TGA, którego nieopatrznie zaparkowano wizawi ramp. Żadnych linii na asfalcie, czyli cofanie na pałę. Na szczęście zaradny pracownik owej filii wpadł na doskonały pomysł, mający ułatwić cofanie zmęczonym życiem kierowcą - załatwił 2 łokitoki marki MOTOROLA. Jedno łokitoki trzymał on, drugie otrzymał Dugi. Owy pracownik, nieposiadający oczywiście uprawień do poruszania się tirem dawał przez łokitoki dobre rady Szymonowi. Rady na tyle trafne (trafne, wcale nie irytujące i chaotyczne), że już po 10 minutach kręcenia i wajhowania (pozdrawiamy Paździocha) tir stał pod rampą. Rozładunek zapowiadał się równie błyskawiczny (mniejsze auta miały pierwszeństwo), dlatego krótka kima. Jakoś chyba w okolicach 7 byliśmy puste. Niestety Szymon dostał jeszcze polecenie podstawienia pod ramę wspomnianego wcześniej Mana. A więc łokitoki w dłoń i zaaabawa! :D

Dalej kierunek Giżycko, na pusto oczywiście. Przejazd przez trójmiasto nie taki zły, mimo remontów co 2 metry i porannego ruchu. Generalnie odnieśliśmy wrażenie, że niedługo trójmiasto obejmie pół kraju, przy takim tempie rozwoju. Ba, snuliśmy nawet wizję zasypania Zalewu Wiślanego i rozbudowania trójmiasta aż po hel. Zapewne Wakoz podjąłby się tej operacji, a holenderscy inżynierowie pomogli naszym rodzimym fachowcom.

Pomijając pseudo-inteligenckie rozważania, gnaliśmy do przodu. Jechaliśmy, jechaliśmy, jechaliśmy, zresztą co tu dużo mówić młody, sam wiesz jak jest. Ruch nie taki zły, samobójców na warszawskich blachach niedostatek, więc można gnać. Ano tak to jest.

Ileś tam godzin później mijamy przejeżdżamy przez Ostródę utrzymując kontakt smsowy z RKZ. Proponujemy mu wspólną wyprawę naszym załogowym Isuzu aż do Giżycka, ten niestety rezygnuje na wieść o konieczności dokonania tam długiej pauzy. Planujemy więc jakieś może spotkanie, bo akurat stał z ojcem na parkingu, wracali tirem z Grudziądza. Niestety parking okazał się być mniejszy od mojej sierry i mieścił jedynie dwa znajdujące się już tam tiry ze złom. Cóż, gnam dalej. Gnamy, kilku samobójców, remoncik tu, remoncik tam. Trasa jak to na mazurach, kręta jak kręciołek i wąska jak wąska cipka.

Gdzieś za Olsztynem stajemy na 45 minut przerwy. W czasie parkowania kłócimy się, czy określenie "rajka" jest lepsze od określenia "grzęda". Po parkingu biega jakieś niemieckie dziecko z rudymi włosami, toaleta na shellu jest płata, ot Kanada! Dugi odpala laptopa i coś tam plotkuje z Karolem, żujemy hot dogi i po iluś tam minutach gnamy dalej. Dalej wiadomo, kręto, wąsko, remontowo, imprezowo. W Mrągowie obieramy kierunek Giżycko, robi się jeszcze bardziej kręto, ale dla pustej naczepy i potężnego motoru "380" to nic wielkiego. Humoru nam się poprawiają, bo w mazurskich mieścinach aż roi się od turystek. Oprócz tego mnóstwo warszawiaków na wynos i zakrętów. Z rozważań filozoficznych to nic wielkiego nie stworzyliśmy, jedynie niewielkie dywagacje pt. "w jaki sposób można zrobić 5 zakrętów na 50 metrach drogi". W końcu docieramy do Giżycka. Na poboczu obwodnicy stoi Mlekowita z otwartą naczepą, po mieście jeżdżą Kamazy i Audi z ocynkowaną blachą (AUDI 80 - przypomina autor). Troszkę niepewnie, ale odnajdujemy mleczarnię. Wcześniej przez telefon Dugi poszukuje o niej informacji w głowach innych truckerów. Kolega z firmy uświadamia go, że załadunek odbywa się poza mleczarnią, ale na noc możemy do niej wjechać. A więc gnamy.

Pierwsze zdziwienie - ochraniacz otwiera szlaban na sam widok Volva, nie musimy się o nic prosić, jest bardzo miły. Drugie zdziwienie - parkujemy obok Scanii na rejestracjach z Serbii. Parkujemy tir i bierzemy się za robotę. Wymiana żarówek w naczepie, mycie świateł, czyszczenie kabiny, plakowanie deski. Jakiś czas później Volvo wygląda jak nowe. Godzina 18, czas więc na odpoczynek - idziemy na miasto!

_______________________________________________________________________________________

Ciąg dalszy nastąpi, bo jadę nad jezioro, a wcześniej mama kazała mi jeszcze pokój odkurzyć. :(
i ten, słuchajcie dobrej muzy: http://www.youtube.com/watch?v=6Y1Emb7Jyks
No i jutro dam ekstra focie z ekstra załadunku, jedyny taki załadunek sera w Polsce!

No dobra, jedna na zachętę:
Obrazek

Autor:  kenji [ 02 sie 2010, 22:07 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

tabliczka rox :lol:

Autor:  CZOŁGI [ 03 sie 2010, 15:46 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

Moda na trucker odc. 2

W mieście naprawdę super ekstra. Turystek od groma, ludzie szczęśliwi, przyjaźni. Na parkingach prawie brak zardzewiałych fordów, wszyscy mają audi, nawet smutne twarze więźniów, którzy stacjonowali obok lidla były bardzo wesołe. Poszliśmy do chińskiego centrum handlowe, do biedronki i do lidla. Zakupiwszy co trzeba wróciliśmy do tira. W tirze wiadomo, szmery bajery i youtube. W międzyczasie podszkoliliśmy się z języka serbskiego i poszliśmy poczęstować Warką Serba. Podczas gdy on poczęstował nas Specjalem :shock:

Później ziuziuhaha, czyli śpimy do rana. Pobudka chyba o 7, przed nami w kolejne wyrósł jeszcze Węgier i jeden Polak. Czyli czekamy. W końcu nasza kolej, ruszamy w kierunku załadunku, czyli do lokalizacji określanej "za boiskiem po prawej".

Za boiskiem po lewej stał Daf i Jelcz, złączone tyłami i odbywał się załadunek, to Ci dopiero widok. Co więcej, miejsce w którym stali było wjazdem do twierdzy BOYEN. Niemcy zwiedzający twierdzę na widok Jelcza dostali zawału, a dwóch po zawale wskoczyło do jeziora. Zatrzymujemy się więc i zdajemy sprawę, że nas czeka to samo.

Trochę odczekaliśmy, aż załoga Jelcza wszama śniadanko i jazda. Panowie niesamowicie sympatyczni (w Giżycku chyba gmina dopłaca ludziom, żeby byli mili...), wzięli nas nawet na przejażdżkę Jelczem do twierdzy, gdzie znajdował się magazyn. Gruby na ładnych parę metrów mur i niska brama wyjaśniły dlaczego załadunek ma miejsce na poboczu obwodnicy.

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek

Obrazek


No i załadowali nam chyba 20 ton sera. Czy gnamy do Warlubia. Z ciężkim ładunkiem po mazurskich drogach jechało się bardzo bezpiecznie, gdyż zasłona dymna za Volvem zmuszała potencjalnych samobójców do zachowania bezpiecznego odstępu. Trochę deszczyku, między Olsztyn a Mrągowem jakieś objazdy, ale nie było źle. W Olsztynie wymusiła nam eLka :!: :(

Z Ostródy do Iławy odcinek szczególnie malowniczy, w Iławie ktoś macha licencją. Zabieramy więc kierowcę z Albatrosa i wieziemy go do Łasina pod Grudziądzem. W Grudziądzu mija 4.5 więc pauza na stacji i gnamy do Warlubia. Co się okazało, w naszym ukochanym Grudziądzu zamknęli "kilka" ulicy i ludzie wjeżdżający do miasta od strony Wisły stali sobie w 7 kilometrowym koreczku. My na szczęście w drugą mańkę, więc szybko i sprawnie. Jakoś w godzinach popołudniowych byliśmy na bazie, Volvo na szybką myjkę, ładujemy się do sierry i do domciu. To by było tyle, pozdrawiam cieplutko!

Autor:  krcr [ 03 sie 2010, 15:53 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

Czołgi, nikt nie komentuje tego opisu z wyjatkiem jakiegoś oszołoma z postem "tabliczka rox".
Muszę ważyć słowa, bo jestem na świeczniku władzy...
Bardzo podoba mi się Twój opis. Zasmakowałem wspólnej trasy z Długim (pewnie nie pierwszy i nie ostatni raz), i potrafię zrozumieć Twoje przeżycia :)
Popraw tylko literówki, bo jakiś Firefox Ci źle podpowiedział wyrazy.

Bardzo podoba mi się Twój styl pisania i z niecierpliwością czekam na więcej.

Żywię nadzieję, że niedługo będziesz miał okazję umieścić tu bardziej interesujący opis z (być może) wożenia granulatu....

Autor:  kenji [ 03 sie 2010, 16:37 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

Wypraszam sobie takie nadużycia. Zgłaszam sprawę do prokuratury.

Autor:  SKIT [ 03 sie 2010, 17:24 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

Cytuj:
Wypraszam sobie takie nadużycia. Zgłaszam sprawę do prokuratury.
:lol:

Autor:  krcr [ 03 sie 2010, 17:27 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

Cytuj:
Wypraszam sobie takie nadużycia. Zgłaszam sprawę do prokuratury.
Nie zesraj się mięta...
Zgłosić możesz nawet do samego dyrektora internetu...
Wypada skomentować jakoś dogłębniej, a nie jak ruski żołnierz przyłapany podczas wyzwalaniu Berlina na dymaniu owcy...

Autor:  Mr.X [ 03 sie 2010, 18:57 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

http://img826.imageshack.us/i/dsc078622701290.jpg/

To jest standardowy widok na wlocie do Giżycka. Taka "rampa przeładunkowa" :D

Autor:  TOMEK SKL [ 03 sie 2010, 19:16 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

Ale to było dobre-proszę o wiecej :)

Autor:  kenji [ 03 sie 2010, 20:32 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

Cytuj:
Cytuj:
Wypraszam sobie takie nadużycia. Zgłaszam sprawę do prokuratury.
Nie zesraj się mięta...
Zgłosić możesz nawet do samego dyrektora internetu...
Wypada skomentować jakoś dogłębniej, a nie jak ruski żołnierz przyłapany podczas wyzwalaniu Berlina na dymaniu owcy...
Co mam dogłębniej komentować - z całego opisu najbardziej roz...waliło mnie ta tabliczka z biedry... baskont

A że ktoś ironii poprzedniego postu nie złapał to siema :wink:

Autor:  andy the driver [ 04 sie 2010, 18:46 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

Baza przeładunkowa pierwsza klasa :wink: opis ciekawy bo i trasa ciekawa, moje rodzinne okolice, choć sam tam byłem ostatnio 26 lat temu :mrgreen:

Autor:  Adam_Pisz [ 05 sie 2010, 0:53 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

http://img826.imageshack.us/i/dsc078622701290.jpg/
To zawsze widać :)
Jak się jeździło do szczybał, na wytwórnie masy WMPD to też przeładowywali, w porywach dojeżdżał chyba nawet 2 jelcz :). Chłopaków z AZET transu z Mrągowa widziałem tam często. Powiem Wam że zawsze mnie bawiło to co chłopaki muszą tam robić. Ale jak wiadomo "twierdza" sera itp.
Relacja bdb. owszem bywały niechlujne błędy poprawnej polszczyzny ale ujdzie :lol:

Autor:  wojtas92 [ 23 sie 2010, 0:13 ]
Tytuł:  Re: Wczasy na mazurach, czyli tirem po ser do Giżycka.

Cytuj:
(w Giżycku chyba gmina dopłaca ludziom, żeby byli mili...)
:lol: :lol: :lol: To tylko jeden z kilkudziesięciu naprawdę wyje***ch tekstów. :mrgreen:
Jak Karol napisał - dobry styl pisania, śmiech to zdrowie, więc pisz dalej.

Wypiernicz i urwij następnemu z kolejnym opisem :!:

Strona 1 z 1 Strefa czasowa UTC+02:00
Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Limited
https://www.phpbb.com/