w Polsce cały problem w tym, że masz 1 km śniegu i 1 km asfaltu, a jazda na łańcuchach po asfalcie może źle skończyć się dla samochodu.
pierwszego kampera parkowałem na terenie firmy i w zimie musiałem wyjechać 100 m po śniegu, aby dojechać do asfaltu i nie chciało mi się na ten odcinek zakładać łańcuchy, więc wymyśliłem inny sposób.
z warsztatu wziąłem paski rozrządu i zrobiłem tak jak dzisiaj działają łańcuchy sekcyjne.
bez problemu wyjeżdżałem na asfalt, a potem po prostu jechałem a trytki mocujące paski rwały się i to odpadało, oszczędzając mi czasu na zdejmowanie.
