Cytuj:
Cytuj:
Najdroższe 4 minuty w życiu

To nawet najlepsze z najlepszych panien do towarzystwa nie mają takich stawek.
O tym samym pomyślałem
Co do psiaków.. Współczuje Pazdziu. Ciężko jest się pogodzić ze śmiercią czworonoga który przeżył z rodziną kilka-naście lat, a co dopiero z takim kilkumiesięcznym, który ani nie nacieszył się domem, ani właściciele jego obecnością

Niestety nieuczciwość hodowców nie zna granic, dla nich to zwykły handel, sprzedać aby sztukę. Mamy od 3 lat owczarka niemieckiego (długowłosego, czarna maska podpalany, grubej kości - ślicznota

), przy kupnie wszystko super - badania, szczepionki, metryczka. 2 miesiące później okazało się, że ma wędrujące jądra, atopowe zapalenie skóry, a do tego wszystkiego doszła alergia na zboża. Ile mnie kosztuje hipoalergiczna karma i odczulanie to szkoda gadać, ale przecież nie zaniedbam leczenia. Jest członkiem rodziny i spoczywa na mnie taki sam obowiązek opieki jak nad dzieckiem.
Wcześniej była Rottweilerka (bez rodowodu, ale po Championach Polski). Była całkowitą odwrotnością rasy - potulna jak owieczka. Przeżyła 13 lat - co jest dużo jak na tą rasę. Z dnia na dzień zaniemogła, pracy odmówiły nerki i trzustka. Ledwo doszła do swojego legowiska, położyła się, 10 minut i odeszła.
A tragicznie straciliśmy pierwszego psa - czystego Dobermana (z obciętym ogonem i uszami w szpic, szorstka brązowa sierść). Zmienialiśmy wyjście na taras z domu z pełnych drewnianych drzwi na całkiem przeszklone. Pies miał już 7 lat, wychowany wtedy kiedy były pełne, więc dla niego te szklane, przeźroczyste drzwi były równoznaczne z otwartymi. Zobaczył żabę, wystrzelił przez cały pokój (8 metrów) i karkiem zatrzymał się na szybie. Paraliż na miejscu, leżał na podłodze i dyszał w bezruchu. Niestety trzeba było uśpić bo po prostu stał się kaleką..