| wagaciezka.com - Forum transportu drogowego https://wagaciezka.com/ |
|
| Kolizja-problem. https://wagaciezka.com/viewtopic.php?t=40128 |
Strona 2 z 2 |
| Autor: | AlbatrosPoland [ 26 cze 2013, 16:20 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
Cytuj: natomiast z tego co napisałeś wynika, że auto zepchnęło Cię do rowu, a Ty wyjechałeś lub wyciągnęli Cię i nawet nie wyszedłeś z kabiny. dla mnie to trochę nie zrozumiałe.
Oczywiście mój błąd. To osobówka wpadła do rowu, ta która we mnie uderzyła.Cytuj: a tu była sytuacja odwrotna
Czy coś to zmienia? Jakieś wzory fizyczne na to są? Przykład właściwy: Kolega przeciskał się na skrzyżowaniu w D. Pomagał mu niemiecki, przypadkowy obywatel. Gość dał ciała i kierowca przytarł osobówkę. Najlepsze, że przechodzień nie powiadomił kierowcy o tym, więc ten odjechał dziękując za pomoc. Finał był taki, ze wylądował w koszulce w niemieckim komisariacie. Po "wykupieniu" przez firmę puścili go wolno... Była zima, komisariat 10 km od ciężarówki.. Miał iść na piechotę.. Cytuj: jeżeli gość nie czuje rozmiarów pojazdu, to nie może go prowadzić.
Ludzie są omylni, nawet zawodowcy. Piloci są bardziej wykształceni, a robią takie "byki", że włos na głowie się jeży...
normalny kierowca nawet nie zawodowy, wie gdzie ma zapas, a gdzie idzie na styk i nawet po wykonaniu manewru jeżeli według niego wszystko było OK, wychodzi zobaczyć czy nikomu i sobie nie zrobił szkody. a tu kierowca zawodowy nawet nie zauważył, że idzie na styk i tak jak opisał nasz kolega "odjechał w dal". |
|
| Autor: | Iceferno [ 26 cze 2013, 16:51 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
Ze swojego niechlubnego doświadczenia: podczas zawracania na bardzo ciasnym parkingu w UK zahaczyłem naczepą o dach budynku. Poleciało trochę dachówek. Nic nie czułem, żadnego oporu. Potem tylko zdziwienie...jak to się mogło stać?? |
|
| Autor: | Cyryl [ 26 cze 2013, 17:59 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
Cytuj: Cytuj: natomiast z tego co napisałeś wynika, że auto zepchnęło Cię do rowu, a Ty wyjechałeś lub wyciągnęli Cię i nawet nie wyszedłeś z kabiny. dla mnie to trochę nie zrozumiałe.
Oczywiście mój błąd. To osobówka wpadła do rowu, ta która we mnie uderzyła.Cytuj: a tu była sytuacja odwrotna
Czy coś to zmienia?......Cytuj: Cytuj: jeżeli gość nie czuje rozmiarów pojazdu, to nie może go prowadzić.
Ludzie są omylni, nawet zawodowcy. Piloci są bardziej wykształceni, a robią takie "byki", że włos na głowie się jeży...normalny kierowca nawet nie zawodowy, wie gdzie ma zapas, a gdzie idzie na styk i nawet po wykonaniu manewru jeżeli według niego wszystko było OK, wychodzi zobaczyć czy nikomu i sobie nie zrobił szkody. a tu kierowca zawodowy nawet nie zauważył, że idzie na styk i tak jak opisał nasz kolega "odjechał w dal". moje zdanie jest takie: oczywiście każdy może popełniać błędy, ale jest dorosły i odpowiedzialność za nie trzeba po prostu ponieść i to wszystko. kolega uderzył w nieruchomo stojący samochód, nie zauważył tego (lub nie chciał zauważyć) i odjechał, a to jest ujęte w warunkach ogólnych ubezpieczenia. jeszcze jest jedno pytanie: czy kierowca ZAWODOWY powinien nie znać warunków ubezpieczenia pojazdów? |
|
| Autor: | Rzychu [ 26 cze 2013, 21:40 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
Jester to jest forum i każdy ma prawo do swojego zdania Jak już pisałem nie wnikam czy znajomy powinien być kierowcą czy też nie, czy powinien znać przepisy czy nie. Prosił o zapytanie więc zapytałem i dziękuję za odpowiedzi. Pozdrawiam |
|
| Autor: | MechanikSochaczew [ 27 cze 2013, 1:11 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
Przecież oddalił się z miejsca zdarzenia ? Policja musiała sporządzić taką notatkę i dla tego teraz trzeba oddać pieniążki z własnej kieszeni Ja miałem lepszy armagedon jak pracownik zakładu gospodarki miejskiej kosząc trawę wybił mi boczną szybę. Dodatkowo autem jechała moja pani, a mnie nie było w polsce. Operator kosy stwierdził że to nie on, nawyzywał ją od durnych bab i sobie poszedł Bystra pani prawnik, wygrała tą sprawę dosyć szybko. Domagając się zwrotu wszystko poniesionych przeze mnie kosztów W takich sprawach najważniejsza jest notatka z policji i ty możesz o te papiery wystąpić. |
|
| Autor: | martinfh [ 27 cze 2013, 10:11 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
Cytuj: jeszcze jest jedno pytanie: czy kierowca ZAWODOWY powinien nie znać warunków ubezpieczenia pojazdów?
Konkretnego ubezpieczyciela? Oczywiście, że nie. Może nie, że nie powinien, ale nie jest w stanie, bo? Na firmie masz XX aut, niekoniecznie ubezpieczonych w tych samych TU, dziś jedziesz tym, jutro innym. Jak wyobrażasz sobie poranny start, z wertowaniem miliona stron dotyczących ubezpieczenia i setek innych spraw? Bez względu na rodzaj ubezpieczenia kierowca powinien prowadzić pojazd w sposób należyty, z zachowaniem maksymalnego bezpieczeństwa. Tak czy siak każdemu może się przytrafić jakaś kolizja, wypadek, zwłaszcza kierowcy zawodowemu, który spędza zdecydowanie więcej czasu na prowadzeniu pojazdu, niż przeciętny śmiertelnik, więc i prawdopodobieństwo zdarzenia jest większe.Nie mnie oceniać, czy sprawca wspomnianego zdarzenia nie wiedział, że przyhaczył ten samochód, czy też nie chciał wiedzieć. Według mnie sprawa jest do wybronienia, oczywiście z przedstawionej perspektywy, bo szczegółów nie znamy, a to może mieć kolosalne znaczenie. |
|
| Autor: | AlbatrosPoland [ 27 cze 2013, 12:24 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
Cytuj: czy kierowca ZAWODOWY powinien nie znać warunków ubezpieczenia pojazdów?
Mniej więcej: Być trzeźwym, prowadzić musi osoba z uprawnieniami, itd, itd... Po za tym nigdy nie widziałem regulaminów, umów i innych książek od ubezpieczyciela. Miałem tylko druczki z potwierdzeniem, więc sprawdzałem czy ważne, czy nie.Czy uderzasz w garaż, czy on uderza w Ciebie, to nie zmienia faktu, że możesz nie poczuć. Włączyłem się w dyskusje, bo ktoś zasugerował "ucieczkę", a ta być nią nie musiała. |
|
| Autor: | Kwiatula [ 27 cze 2013, 12:32 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
Cytuj: Włączyłem się w dyskusje, bo ktoś zasugerował "ucieczkę", a ta być nią nie musiała.
Dokładnie, przerysowałem w Budapeszcie w takiej malutkiej uliczce golfa 4. Gdyby nie to, że jego właściciel siedział w aucie nawet nie wiedziałbym, że to się stało, nic nie było ani słychać, ani tym bardziej czuć. Swoją drogą za rysę 20 cm gość chciał 300 euro na początku, policja dała 10 000 forintów czyli około 130-150 zł. |
|
| Autor: | Cyryl [ 27 cze 2013, 15:20 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
nie bardzo pojmuje o czym mówimy. według mnie wyższe kategorie prawa jazdy to większa odpowiedzialność i więcej obowiązków. gość po 30h jazdy na kat. B nie ma prawa najechać na pachołek, a kierowca zawodowy może uszkodzić STOJĄCE auto na 15 tyś zł i ma prawo tego nie zauważyć. ogólne warunki umowy ubezpieczenia wszędzie są takie same i kierowca zawodowy musi je znać. jeżeli wjedzie w wiadukt oznaczony za niski musi zdawać sobie sprawę, że ubezpieczyciel nie pokryje kosztów jako działanie świadome. to jest częścią zawodu, oczywiście nikt nie weźmie za rączkę jak w przedszkolu i nie powie: "przeczytaj to i to od tej do tej strony". zawód kierowcy polega między innymi na SAMODZIELNOŚCI w podejmowaniu decyzji i w kształceniu się. ja mam taką naturę, że jak coś się stanie w pierwszej kolejności zastanawiam się czy to ja czego nie zmalowałem. a tu widzę, że po pierwsze trzeba znaleźć kogoś na kogo będzie można zwalić winę, a jak już się nie da, to kogoś kto będzie odpowiadał za nasze błędy. przypomina mi to blondynkę, która po uderzeniu w mur (tak jak wspomniana tu osobówka) stojący nieruchomo, mówi: PRZECIEŻ TRĄBIŁAM! |
|
| Autor: | ski [ 27 cze 2013, 15:58 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
Cyryl, zazwyczaj Twoje posty są kopalnią wiedzy. Jednak teraz już zaczynasz wymyślać mądrości na potrzeby chwili... Idąc Twoim tokiem myślenia, pojazdy którymi kierują zawodowi kierowcy nie powinny mieć OC, bo zawodowiec musi się liczyć z tym, że jak on popełni błąd to on płaci. To po co jest OC, się pytam? Nie wyhamujesz i trykniesz kogoś w bagażnik. No wina kierowcy, bo nie zachował należytego odstępu, czy uwagi. No musi zapłacić! Paranoja. |
|
| Autor: | Cyryl [ 27 cze 2013, 16:26 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
znowu nie czaję: stoją auta na parkingu, jest miejsca na styk, Ty wjeżdżasz i nawet nie zamierzasz sprawdzić czy wszystko jest OK z Twoim autem i innymi? kto ma to zrobić? pracodawca ma jeździć za Tobą? ubezpieczenie jest, aby zabezpieczyć przed nieprzewidzianymi sytuacjami określonymi w warunkach umowy. a jak już wiemy nie dotyczy to pewnych sytuacji, niestety nie znanych kierowcy zawodowemu. dodam jeszcze, że OCP również nie obejmuje takich sytuacji. OC jest od tego, że jak po takim manewrowaniu wyjdziesz o zobaczysz uszkodzone przez siebie auto, to w najgorszym wypadku zostawiasz na wycieraczką swój telefon i wtedy OC pokrywa straty. a co Ty byś sądził o gościu, który by pokiereszował auto i odjechał? |
|
| Autor: | ski [ 27 cze 2013, 16:35 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
Cytuj:
a co Ty byś sądził o gościu, który by pokiereszował auto i odjechał?
A to dużo zależy od sytuacji, wyjaśnienia sprawcy i uszkodzeń. Ja ciągle odnoszę się do pierwszego postu, gdzie sprawca się przyznał, nie wypierał.Dobra Cyryl, przedstawiliśmy sobie swoje argumenty, myślę że czas zakończyć naszą coraz bardziej jałową dyskusję. |
|
| Autor: | Cyryl [ 27 cze 2013, 16:41 ] |
| Tytuł: | Re: Kolizja-problem. |
przyznał się kilka-kilkanaście kilometrów od miejsca zdarzenia zatrzymany przez poszkodowanego. wyobraź sobie entuzjazm dziewczyny gdy przyznasz się nie wypierając się do tego iż nie użyłeś prezerwatywy miesiąc po stosunku, gdy ta ze zdziwieniem obejrzy test ciążowy. |
|
| Strona 2 z 2 | Strefa czasowa UTC+02:00 |
| Powered by phpBB® Forum Software © phpBB Limited https://www.phpbb.com/ |
|