Bauer, myślę że miałeś po prostu szczęście, tak jak ja. Krzychu ma rację w Austri jak firma z czymś podpadnie, to potem robią przez jakiś czas nagonke. Ja też w Wiedniu jeżdżę do odcięcia, ale liczę się z tym, że kiedyś zapłacę, a kiedy to się zobaczy.

Mógłbym tu wiele napisać o kasztanowych kontrolach, szczególnie ze słynnej trasy na Brennero, bo tamta część Austri jest zdecydowanie gorsza. Jednak zdarzały się chłopakom od nas też dziwne przypadki z tej lepszej części.
Osobiście co miałem z dziwniejszych historii, to rok temu jadąc od makarona (na tych zakrętach między Schaffern, a Seebenstein) szedłem jak zawsze na zakazie wyprzedzania. Pech chciał, że akurat leciało Polizei na bombach do wypadku, który był zaraz za Asfinagiem przed zjazdem na Wr. Neustadt. No ale, wyprzedziłem, zjechałem na prawo, poszli do przodu. Dojechałem do korka, postaliśmy trochę, ruszyliśmy do przodu. Jak dojeżdżałem do miejsca wypadku, policjant gdy mnie zobaczył, wyskoczył jak dzik z lasu i zaczął robić mi zdjęcia, przód, bok, tył. Zdziwiłem się, ale domyślałem o co chodzi.

Myślałem, że pewnie następnym razem będą polować na mnie, ale jakoś nie. Minęło już w szmat czasu i nie miałem z tego żadnych nieprzyjemności. Do tej pory się zastanawiam, co miał wtedy na myśli, czy mnie tylko wystraszyć, czy też coś bardziej kosztownego. Bo za co, to dokładnie wiedziałem.
