Wczoraj miałem jeździć na nartkach, ale przy tym mrozie przeszła nam ochota na wychodzenie z domku. Dzisiaj po śniadaniu bratowa wydała zarządzenie, że jedziemy jednak na stok. Auto mi odpaliło za drugim razem ale zdechło, no to linka...zapaliło

I zamiast na stoku to wylądowałem u mechanika...prawdopodobnie gdzieś na przewodach paliwo zamarzło, a tankowałem na sprawdzonej stacji (na której zawsze tankuję) i jeszcze do tego wlałem ten Diesel SKYDD. Auto zostało na ogrzewanej hali, wlałem 2 litry benzyny (w baku ok.40 litrów paliwa) i zobaczymy co będzie jutro. A z tego dodatku w butelce zrobiła się galareta

Najciekawsze to jest to, że bracikowi auto odpaliło bez problemów, a paliwo z tej samej stacji...