Olsztyn!!!
Od DOL do Sycowa na eS8 szklanka, nabój na drodze, zajeżdżony śnieg...
Dzwoniłem na policje, bo jechać się nie dało...
0 pługów, dzwoniłem też na stary numer do GDDiK w Ocy, ale nikt nie podnosił...
Od Łodzi do Warszawy dramat... Śnieg, wiatr, masakra, pługi się kręciły, ale były w sumie bezsilne, bo non stop nawiewało z pola, ja 4 tony na dupie i dancing, obwodnica Łodzi cała biała, 40, 50-60...
Wskoczyłem na A2 tooo się w 3 puściliśmy i w tej masakrze 90.... bez tempo noga na gaz i wszystko lewym
0 5 rano zakończyłem manewry...
Jeszcze tylko załadować o 18stej i mam nadzieje o 20stej wytatarzyć do domu....
Dawno takiego apogeum nie przeszedłem, ale jak tak sypało, to byłem po lepszej stronie, bo jeździłem odśnieżarką
