Większość rodaków zapomina że coś takiego jak okazja, przy zakupie samochodu osobowego nie istnieje. Większość samochodów nie zniszczonych z małymi przebiegami rozchodzi się po rodzinie. Przypomina mi się jak moja koleżanka odkupiła od swojej ciotki Skodę Fabię 1.6 z przebiegiem 60 tyś km z niewielkim hakiem mające wtedy 9 lat. Na początku wydawało się to wielką okazją, a potem w praniu już nie było tak różowo. Samochód był tak zamulony że

po drugie sprzęgło padło po 2 tyś, zapieczony hamulec ręczny do tego zero serwisowania. Teraz po zrobieniu tego wszystkiego już ma spokój i śmiga codziennie do pracy i nic się nie dzieje. Sprawa jest o tyle trudna że większość pojazdów czy to w Polsce, czy zagranicą jest prawie nie serwisowana, a jeśli nawet to na tanich zamiennikach. Po drugie jak ktoś widzi że samochód zaczyna się sypać od razu wystawia purchla na serwis sprzedażowy. Te pojazdy które mają pewną historię znikają z rynku szybciej jak się pojawią lub po tygodniu dwóch pokazują się na rynku z całkiem inną ceną (oczywiście wyższą). Zawsze dziwiło mnie to że ludzie kupują nie pojazdy, a marzenia, Chodzi mi o to że zamiast zwrócić uwagę na stan techniczny to kierują się kolorem, przebiegiem itp. pierdołami.
_________________
Bo życie człowieka to ciągła droga. Wilk 09

.