Dobra, przemyślałem kilka spraw. Pora wprowadzić kilka zmian w swoim życiu, jednak nie tak radykalnych jak zmiana pracy czy miejsca zamieszkania. Moim zdaniem wszystko to da się bez problemu pogodzić.
Z pomysłu budowy domu nie wycofuję się (nie znam nikogo kto wolałby mieszkanie w bloku zamiast domu, a kredyt tak czy siak bierze się na taki sam okres czasu). Kuzyn miał 23 lata jak kupił sobie mieszkanie, co prawda tylko 130 tysięcy złotych, ale liczy się sam fakt. Im wcześniej weźmie się kredyt, tym szybciej zostanie spłacony, a sporo ludzi myśli o własnym dachu nad głową w tym wieku, zamiast o imprezach. Tzn. jedno nie przeszkadza drugiemu, ale w końcu trzeba pomyśleć o przyszłości.
Psycholog do niczego nie jest mi potrzebny, od rodziców nie jestem uzależniony. Jakoś kilku rówieśników również mieszka z rodzicami i ich nikt się nie czepia.
Co do dziewczyn, to mogę spróbować zagadać, w końcu nic nie stracę, a mogę tylko zyskać, co najwyżej zrobię z siebie idiotę. Podobno najlepsza metoda nauki to metoda prób i błędów.
Od stycznia wybieram się na siłownię i do ortodonty, pora pozbyć się kompleksów, bo uświadomiłem sobie, że choć misterem Polski nie będę, to jednak faceci o wiele bardziej szpetni ode mnie mają dziewczyny.
Pytanie do forumowych speców: jeśli dziewczyna jest wyraźnie mną zainteresowana to warto zaproponować bilet za darmo w zamian za numer telefonu

? I najpierw gadka o dupie Maryni, czy od razu mam wyskoczyć z prośbą o numer? Rozkład jazdy nie jest z gumy, czas goni, więc przy sprzedaży biletów nie ma zbyt wiele czasu na pogaduszki.
Ma się ten talent, w dwa dni 10 stron pitolenia o czymś, co nadaje się do Trudnych spraw
P.S. Do alkoholu póki co dalej nie jestem przekonany
