Cytuj:
Weekend w trasie jak kop w jaja? Szalchta!
Byłby to mój drugi weekend odkąd jeżdżę do Austrii więc przeżyłbym to. Jednak obiecano mi, że na 11 listopada będę w domu już czwartek a tak się nie stało. Zatem zaznaczyłem od razu, że na kolejny tydzień na 100% mam być. No i chcieli mnie wysłać. Jednak jak pisałem. Jeden telefon i nagle problem się rozwiązał.
Cytuj:
We wtorek bylem w ostermanie w witten.(...)
Jeździło się tam wielokrotnie. Pamiętam jeszcze Polaka, który był kierownikiem na magazynie. Widok jak Polak yebie Niemców i goni ich do roboty bezcenne. Tata się pytał go czy nie boi się, że go zwolnią. Odpowiedział, że prócz języka niemieckiego zna jeszcze: angielski, włoski i francuski więc jak go wywalą to znajdzie sobie robotę gdzie indziej. Po kilku tygodniach przyjechaliśmy na rozładunek i gościa już nie było. Sprawa rozładunku. Jeśli nie robisz tego na co dzień, to bez urazy ale możesz nie ogarniać w jaki sposób paczki ustawiać, kompletować, co po której stronie ułożyć i przez to się gościowi rośnie ciśnienie, a że potrafią być upierdliwi to drugi fakt. A rozładunek twardych mebli wiem, że jest daremny. Swego czasu co tydzień 24 tony do Porty w Porz czy Porty Westfalica się targało i wszystko łapami. Magazynierzy zakłady robili, kto w jakim czasie auto zrzuci.
Cytuj:
Wrzuciłem papiery ,ale oczywiście wróciły do mnie z powrotem z adnotacją daty awizacji.
Niemiec przyjechał raz z klepkami (drobnica). Miał cały plik papierów. Pisze tam jak byk, że wrzucać tylko po 1 egzemplarzu papierów. Kopie zachować dla siebie. Upchał wszystko w tą tubę i wysłał. Odesłali z powrotem. Dopiero pokazaliśmy osłowi instrukcję i załapał.
Cytuj:
Jednak największe wchoojograje są w miejscowości Friedberg koło Augsburga.
Segmuller?
