Cytuj:
Cytuj:
Co do porażek... Uwielbiam firmy które wygrywają robotę a już po pierwszych dniach płacą kary i proszą się innych o pomoc bo brakuje kilku zestawów.
Tak niestety jest we wszystkich branżach. Znajomy startował w przetargu, wygrał gość z ceną połowę niższą. Ostatecznie musiał zlecić robotę znajomemu, bo sam nie ogarniał i go to kosztowało w sumie więcej niż znajomy zaproponował w przetargu

Jest firma spedycyjna (nie chcę mówić nazwy, ale to spedycyjny moloch, wielu przewoźników jeździ pod nimi), która wygrała ogromny kontrakt na dostawę napojów z fabryki do marketów (Lidl, Biedronka i te sprawy). Wygryźli małych przewoźników (którzy mieli naprawdę fajną stawkę) i weszli ze swoją stawką, za... połowę mniej. Do niektórych linii DOPŁACAJĄ tym, którzy chcą to zabrać - bo nikt nie chce jechać nawet za ich stawkę "na zero" (czyli bez zysku). Co najlepsze to uznali, że lepiej "przeczekać i dopłacać" do tych kursów, aniżeli wycofać się z kontraktu (no bo prestiż byłby naruszony, no jakże tak można itp. itd.).
No tutaj ewidentnie mogą powiedzieć, że "transport się nie opłaca"
