Kiedyś też jak wracałem okazją do domu, jedziemy, gadka szmatka i mi pokazuję, że tutaj na tym skupie palet można sprzedać ropę. Ja mówię, że i tak nie spuszczam, bo uważam, że skoro umówiliśmy się na jakieś warunki pracy, ja na nie przystałem, a mój szef spełnia to po co go okradać. I chłop w tym momencie wyglądał, jakby zawału dostał, bo u niego to też jest tak jak się umówiliśmy, ale spuścić trzeba, toż to obowiązek!
Bałer zgadza się, ojczulek do Sandomierza poleciał, zrzuci, zagruzi i weekend. Tam jeszcze moja się kręciła, bo szef z zięciem pojechali moją naczepę zaprowadzić na miedzę. Gdyż wzięli ładunek na Holandię, a ja na zwolnieniu i inny kierowca poleciał po przepince
