Paluch
Mój się nie psuje i nie da się popsuć, nawet mi nie wychodzi
Co za dzień, w południe się załadowałem pod Poznaniem, jedź, jedź, jedź do DW, tam szybko ściągną, pykniesz jeszcze jakiegoś kruciaka...
Przy papierach babka w biurze mówi mi, ale rozładunek o 22 dopiero, ale jak? miał być od ręki... no nie 22, nic czas mam dziś do 2 w nocy, więc lekko, a kolejna dzielona wpadnie..
Opanowałem zapędy moich asiorów, więc dzień na spokojnie, jutro tylko załadować, albo jaki kruciaczek....
Sukces
Tak się nażarłem, że nie mam siły garka umyć

ołłłl yessss
